Od luksusowego SUV-a do auta na tor: założenia i kompromisy
Luksusowy SUV na track day brzmi jak sprzeczność, ale w praktyce coraz więcej kierowców zabiera na tor takie modele jak Porsche Cayenne, Lamborghini Urus, BMW X5 M, Audi RS Q8, Mercedes-AMG GLE czy Range Rover Sport. Ich ogromna moc i zaawansowane zawieszenia aż się proszą o sprawdzenie w kontrolowanych warunkach. Problem zaczyna się w momencie, gdy chcesz to zrobić bez utraty komfortu, z którego słynie taki samochód podczas codziennej jazdy.
Kluczem jest podejście krok po kroku: najpierw bezpieczeństwo i niezawodność, potem powtarzalność osiągów, a na końcu dopieszczanie detali. Zamiast bezmyślnie „usportawiać” SUV-a twardymi sprężynami i wydechem typu track-only, lepiej skupić się na rozwiązaniach dwutorowych: ustawieniach, częściach i akcesoriach, które poprawiają zachowanie na torze, ale w trasie pozostają neutralne lub łatwe do odwrócenia.
Dobrze przygotowany luksusowy SUV na track day ma spełniać trzy warunki: być stabilny i przewidywalny na limicie, wytrzymać kilka sesji bez przegrzewania i degradacji, a następnego dnia znowu oferować spokojny, wygodny dojazd do biura. Taki balans jest możliwy, o ile nie pominie się kilku fundamentów.
Fundamenty: bezpieczeństwo kierowcy i auta na torze
Kontrola stanu technicznego przed track day
Najwięcej problemów na torze nie bierze się z braku mocy, tylko z zaniedbań serwisowych. SUV waży 2–2,5 tony, więc obciążenia działające na hamulce, zawieszenie i opony są znacznie wyższe niż w lekkim hot-hatchu. Zanim zacznie się myśleć o modyfikacjach, trzeba mieć pewność, że baza jest zdrowa.
Lista podstawowych punktów do sprawdzenia:
- Hamulce – grubość klocków i tarcz, brak pęknięć, przegrzań (zmiany koloru, mikrospękania), równomierne zużycie.
- Przewody hamulcowe – brak spuchnięć, korozji, przecieków przy złączach.
- Elementy zawieszenia – luzy na sworzniach, końcówkach drążków, łącznikach stabilizatorów, wahaczach.
- Układ kierowniczy – brak luzów, pisków pompy, komunikatów błędów wspomagania.
- Układ chłodzenia – szczelność, poziom płynu, stan węży, działanie wentylatorów.
- Napęd – przeguby, półosie, wycieki z dyferencjałów i skrzyni, brak niepokojących drgań przy przyspieszaniu.
Dobrym zwyczajem jest pełny serwis olejowy (silnik, skrzynia, dyferencjały, jeśli producent dopuszcza) przed pierwszym poważnym track day. W codziennej jeździe delikatne objawy mogą nie przeszkadzać, ale na torze każdy słaby punkt szybko się ujawnia.
Bezpieczeństwo osobiste w luksusowym wnętrzu
Luksusowy SUV ma miękkie fotele, skórę, masaże, często też regulację w kilkunastu kierunkach. Na torze z jednej strony to komfort, z drugiej – problem, bo ciało w ciasnych łukach „pływa” po siedzisku, a ręce i nogi muszą nadrabiać, trzymając pozycję. Dlatego bez ingerencji w wystrój można zrobić kilka rzeczy:
- Ustawienie fotela – niżej niż zwykle, bliżej kierownicy, oparcie bardziej pionowo. Chodzi o stabilny punkt podparcia pleców i możliwość pracy rękami bez odrywania barków od fotela.
- Pas bezpieczeństwa – dociągnięty ciaśniej niż w mieście, ale nie do bólu. W wielu SUV-ach są pasy aktywne (dociągające się przy hamowaniu) – one bardzo pomagają.
- Podparcie boczne – jeśli fotele mają regulowane boczki, warto je maksymalnie zawęzić na czas jazdy po torze.
- Odciążenie wnętrza – z bagażnika i kabiny warto wyjąć wszystko, co luźne: butelki, torby, komputer, dziecięce zabawki. Przy gwałtownym hamowaniu lecą do przodu i rozpraszają.
Kask przy track day na zamkniętym obiekcie jest często wymagany regulaminem – i słusznie. W SUV-ie z panoramicznym dachem i miękką podsufitką też istnieje ryzyko uderzenia głową przy uślizgu i gwałtownym szarpnięciu pasów. Warto wybrać lekki kask samochodowy lub wyścigowy, a nie ciężki motocyklowy z wielką szybą.
Hamowanie awaryjne i ucieczka na pobocze
Tor wybacza błędy bardziej niż droga publiczna, ale SUV z wysokim środkiem ciężkości wymaga innego podejścia do sytuacji awaryjnych. Podczas pierwszych sesji dobrze jest poświęcić kilka okrążeń na:
- przetestowanie maksymalnego hamowania na prostej – wyczucie, jak szybko działa ABS, czy auto nie ściąga i jak bardzo „nurkuje” przód,
- sprawdzenie zachowania w szybkim zjeździe na pobocze (np. na prostej z szeroką strefą wyjazdową) – czy auto nie robi gwałtownych ruchów, jak reaguje zawieszenie pneumatyczne lub adaptacyjne,
- ocenę, jak szybko auto wyhamowuje z wysokich prędkości – w ciężkim SUV-ie to kompletnie inne wrażenie niż w lekkim coupe.
Taki „trening bezpieczeństwa” powinien poprzedzać próby bicia rekordów czy walkę na czasy z kolegami w lżejszych autach.

Opony – klucz do osiągów bez zabijania komfortu
Dobór typu opony do luksusowego SUV-a
Większość luksusowych SUV-ów jeździ na fabrycznych oponach UHP (Ultra High Performance) lub mieszankach z homologacją na wszystkie sezony. Na tor idealna byłaby ekstremalnie sportowa opona typu semi-slick, ale w SUV-ie to zwykle zły kompromis na co dzień: hałas, gorsza praca w deszczu, słabsza odporność na uszkodzenia i mniejszy komfort tłumienia nierówności.
Rozsądne kierunki:
- UHP / UUHP z mocnym indeksem prędkości – sportowe opony drogowe, np. Pilot Sport, P Zero, Eagle F1, specjalne wersje SUV. Dają duży przyrost przyczepności i odporności na temperaturę bez drastycznego pogorszenia komfortu.
- Opony z homologacją producenta (np. N, MO, * ) w wersji sportowej – w SUV-ach premium producenci często oferują bardziej sportowe mieszanki zachowujące akceptowalną akustykę i komfort.
- Drugi komplet kół „torowo-szosowych” – jeśli track day ma być częsty, warto mieć drugi zestaw felg z lepszym ogumieniem, ale nadal legalnym i zdatnym do jazdy po drogach.
Najważniejsze, aby opona trzymała charakter drogowy, a nie stricte wyścigowy. Pozwoli to zachować komfort i bezpieczeństwo w deszczu oraz przy niższych temperaturach, gdy SUV jeździ na co dzień.
Ciśnienie w oponach: kompromis między torem a ulicą
Producent zaleca ciśnienia z myślą o obciążeniu, prędkościach autostradowych i komforcie. Na torze opony bardziej się grzeją, więc ciśnienie rośnie. Jeśli wystartujesz z ciśnieniem szosowym, po kilku okrążeniach możesz mieć opony napompowane o 0,3–0,5 bara więcej, co drastycznie zmienia przyczepność i zachowanie auta.
Praktyczny schemat działania:
- Przed pierwszym wyjazdem ustaw nieco niższe ciśnienie wyjściowe (np. o 0,1–0,2 bara względem szosowego).
- Po kilku szybkich okrążeniach zjedź do pitlane i zmierz ciśnienie na ciepło.
- Docelowo na ciepło chcesz osiągnąć zakres podany przez producenta (lub niewiele wyższy), a nie wartości „wyścigowe” z lekkich aut.
W SUV-ach ważne jest, by nie przesadzić z obniżaniem ciśnienia – przy ich masie łatwo przegrzać barki opon i doprowadzić do ich nadmiernej deformacji, co psuje precyzję prowadzenia i stabilność przy dużej prędkości.
Rozmiar felg i profil opony a komfort jazdy
Luksusowe SUV-y często jeżdżą na 21–23-calowych felgach z niskim profilem opony. Wygląda to doskonale, ale na torze taki komplet jest bardziej narażony na uszkodzenia (krawędzie kerbów, uderzenia przy zjeździe z toru). Komfort w mieście też cierpi. Rozwiązaniem może być:
- drugi komplet felg o rozmiar mniejszy (np. z 22 na 20 cali) na oponie o wyższym profilu, nadal mieszczący seryjne hamulce,
- dobór felg o większej wytrzymałości zamiast ultralekkich, cienkościennych konstrukcji, które łatwiej uszkodzić,
- pozostawienie szerokości zbliżonej do fabrycznej, aby nie psuć systemów ASR/ESP i kalibracji xDrive/4MATIC/quattro.
Wyższy profil poprawi komfort na co dzień, a na torze pozwoli oponie lepiej „pracować” na nierównościach i krawężnikach. Trzeba jednak pilnować, by średnica zewnętrzna koła mieściła się w tolerancji ABS i systemów napędu (zwykle +/- 2–3%).
Hamulce: największe obciążenie w ciężkim SUV-ie
Dlaczego seryjne hamulce szybko się poddają
Luksusowe SUV-y z mocnymi silnikami często mają duże tarcze, wielotłoczkowe zaciski i systemy odzyskiwania energii. W codziennej jeździe to rozwiązuje wszystkie potrzeby. Na torze jednak pojawia się:
- duża masa auta,
- wysokie prędkości na końcu prostych,
- częste, mocne hamowania w krótkich odstępach czasu.
Nawet ceramiczne układy hamulcowe, choć odporne na przegrzanie, nie są niezniszczalne, a do tego są bardzo drogie w obsłudze. Seryjne tarcze żeliwne z miękkim klockiem „komfortowym” potrafią stracić skuteczność już po kilku okrążeniach.
Klocki hamulcowe o wyższym współczynniku tarcia
Bez niszczenia komfortu można wykonać jedną z najbardziej opłacalnych modyfikacji: montaż bardziej sportowych klocków hamulcowych, nadal dopuszczonych do ruchu. Szukaj mieszanek opisanych jako:
- „fast road / track day”,
- „street/track”,
- „performance road pad”.
Dają one:
- lepszą odporność na temperaturę,
- bardziej powtarzalną siłę hamowania przy intensywnej jeździe,
- często nieco „twardszy” pedał, ale nadal akceptowalny w mieście.
Wadą może być większa ilość pyłu na felgach i delikatnie wyższy hałas podczas lekkiego hamowania. W zamian zyskujesz ogromny skok bezpieczeństwa na torze, bez radykalnego spadku komfortu użytkowania. To najrozsądniejszy pierwszy krok przed inwestycją w drogie zestawy tarcz i zacisków.
Płyn hamulcowy o wyższej temperaturze wrzenia
Seryjny płyn DOT 4 w wielu luksusowych SUV-ach jest wystarczający na drogę, ale przy długich sesjach torowych potrafi się zagotować, co kończy się miękkim, wpadającym pedałem. Rozwiązaniem jest wymiana na płyn o podwyższonej temperaturze wrzenia (np. DOT 4 Racing lub high-performance).
Przy takim kroku należy:
- czysto odpowietrzyć cały układ,
- pilnować interwałów wymiany (co 12 miesięcy lub częściej przy częstym track day),
- kontrolować uszczelnienia przewodów i zacisków – wyższa temperatura bardziej je obciąża.
Taki upgrade nie wpływa na komfort jazdy na co dzień, a mocno zwiększa rezerwę bezpieczeństwa na torze.
Chłodzenie hamulców i przewody w oplocie stalowym
W niektórych SUV-ach producent przewidział fabryczne kanały chłodzące hamulce albo można zastosować akcesoryjne rozwiązania prowadzące powietrze z przodu auta bez ingerencji w konstrukcję. Jeśli auto regularnie jeździ na tor, poprawa przepływu powietrza wokół tarcz znacząco zmniejsza fading.
Przewody hamulcowe w oplocie stalowym:
- zmniejszają rozszerzalność pod ciśnieniem (mniej „puchnięcia” pedału),
- zapewniają bardziej liniowe wyczucie hamulca,
- nie pogarszają komfortu, bo ich działanie jest odczuwalne przede wszystkim przy mocnym hamowaniu.
Taki zestaw – lepsze klocki, płyn o wyższej temperaturze wrzenia i ewentualnie wzmocnione przewody – w większości przypadków wystarczy do intensywnych track day w SUV-ie, bez konieczności montażu ekstremalnych układów wyścigowych nieprzystających do codziennej eksploatacji.
Zawieszenie i geometria: ostrzejsze prowadzenie bez twardej deski
Wykorzystanie seryjnego zawieszenia adaptacyjnego
Tryby jazdy, wysokość nadwozia i stabilizatory aktywne
Większość nowoczesnych SUV-ów klasy premium ma rozbudowane menu trybów jazdy. Zamiast montować twarde gwintowane zawieszenie, lepiej nauczyć się świadomie korzystać z seryjnych możliwości.
Przed track dayem przetestuj, jak auto reaguje na zmianę ustawień:
- tryb amortyzatorów – „Sport” lub „Sport+” zazwyczaj redukuje przechyły i ugięcia przy hamowaniu, ale w niektórych markach najwyższy tryb bywa już zbyt „podskakujący” na nierównych torach; czasem szybciej pojedziesz w „normalnym” sporcie niż w najbardziej ekstremalnej mapie,
- wysokość prześwitu (zawieszenie pneumatyczne) – na torze ustaw auto w pozycji obniżonej, jeśli producent to przewidział; środek ciężkości spada, przechyły maleją, a systemy stabilizacji mają mniej pracy,
- aktywne stabilizatory – tam, gdzie są dostępne, trzymaj je w trybach sportowych; redukcja przechyłu w zakręcie wyraźnie poprawia precyzję przy szybkim „przerzucaniu” auta z łuku w łuk.
Dobrym nawykiem jest zapisanie sobie w pamięci auta (jeśli ma indywidualne profile) osobnego profilu „Track”: twardsze zawieszenie, obniżony prześwit, bardziej bezpośredni układ kierowniczy, ostrzejsza reakcja na gaz, ale z zachowaniem pełnego ESP w pierwszych sesjach.
Geometria kół: delikatny torowy szlif ustawień drogowych
Drastyczna zmiana geometrii (duże negatywne kąty pochylenia, duży kąt wyprzedzenia sworznia) ma sens w lekkim aucie torowym. W luksusowym SUV-ie lepiej zostać przy umiarkowanych korektach, które poprawią zachowanie na torze, a nie zniszczą prowadzenia i stabilności na autostradzie.
Przy ustawianiu geometrii z myślą o okazjonalnych track dayach można rozważyć:
- minimalnie większy negatyw na przedniej osi w granicach możliwości regulacji fabrycznych – poprawi przyczepność w zakręcie i ograniczy „zjadanie” zewnętrznych barków opon,
- lekko zmniejszoną zbieżność z przodu (bliżej zera, ale nie „rozejście”) – szybsza reakcja na skręt, nieco ostrzejsze wejście w zakręt,
- stabilną, nieprzesadzoną zbieżność z tyłu – tu priorytetem ma być stabilność przy dużej prędkości; zbyt agresywne ustawienie tyłu w ciężkim SUV-ie szybko kończy się nerwowym zachowaniem przy zmianie obciążenia.
Po zmianie geometrii przejedź kilka dni po dobrze znanych drogach. Jeśli auto utrzymuje tor jazdy bez konieczności ciągłych korekt kierownicą, a zużycie opon jest równomierne, to dobry znak, że kompromis między torem a codziennością został zachowany.
Unikanie „tuningowych” sprężyn i gwintów za wszelką cenę
Kusi, by po prostu założyć krótsze sprężyny czy tani gwint i „obniżyć” auto. W SUV-ie klasy premium szybko wychodzą na jaw negatywne skutki takiego podejścia:
- utrata harmonii między pracą sprężyn a adaptacyjnymi amortyzatorami,
- stukania, dobicia i pogorszenie tłumienia nierówności przy codziennej jeździe,
- zaburzenie kalibracji systemów bezpieczeństwa, które były strojone pod seryjną kinematykę zawieszenia.
Jeśli już myślisz o zmianie zawieszenia mechanicznie, szukaj zestawów zatwierdzonych przez producenta albo marek, które współpracują z OEM-ami i deklarują zgodność z adaptacyjnymi amortyzatorami. Często lepszą drogą jest natomiast maksymalne wykorzystanie fabrycznych możliwości i dopracowanie opon, hamulców oraz geometrii.

Napęd 4×4 i systemy elektroniczne: sojusznik, nie wróg
Konfiguracja napędu i blokad w kontekście toru
Nowoczesne napędy xDrive, 4MATIC, quattro czy inne systemy z aktywnym rozdziałem momentu potrafią bardzo pomóc w wyjściu z zakrętu. Jednak sposób ich działania zmienia się wraz z wybranym trybem jazdy.
Podczas jazdy torowej:
- wybierz tryb najbardziej neutralny (zwykle „Sport” lub „Dynamic”), w którym auto pozwala na minimalną nadsterowność po gazie, ale wciąż „łapie” kierowcę, gdy przesadzi,
- unikaj pełnego „off-road” – wtedy logika pracy napędu jest nastawiona na trakcję przy niskich prędkościach i śliskim podłożu, a nie na stabilność przy 180 km/h,
- w autach z aktywnym torque vectoringiem (rozdział momentu między koła tylnej osi) trzymaj go w trybie sportowym – przyspiesza zawijanie auta w zakręcie, redukując podsterowność.
Jeżeli SUV ma możliwość predefiniowania rozdziału napędu (np. większym akcentem na tylną oś w trybie „Sport”), to właśnie takie ustawienie zwykle najlepiej sprawdza się na torze. Auto mniej „pcha” przodem na zewnątrz zakrętu, a bardziej „wypycha” tyłem przy wyjściu.
ESP, kontrola trakcji i tryby „ESC Sport”
Systemy stabilizacji w ciężkim, mocnym SUV-ie potrafią uratować sytuację, gdy zakres fizyki zostanie przekroczony. Pełne wyłączenie ESP ma sens dopiero na bardzo wysokim poziomie umiejętności i przy znajomości toru. W praktyce najlepszym wyborem zwykle jest:
- tryb pośredni („ESP Sport”, „M Dynamic Mode”, „ESC Sport”),
- częściowe rozluźnienie kontroli trakcji przy zachowaniu funkcji stabilizujących tor jazdy.
Tak ustawione systemy pozwalają na lekkie poślizgi, ale nie dopuszczają do sytuacji, w której masa SUV-a „pociągnie” auto w niekontrolowany obrót. W codziennej eksploatacji wracaj do pełnego trybu bezpieczeństwa – szczególnie na mokrej nawierzchni i przy wyższej prędkości autostradowej.
Kalibracja skrzyni biegów i użycie trybu manualnego
Automatyczne skrzynie w SUV-ach premium często oferują sportowe mapy zmiany przełożeń i łopatki przy kierownicy. Na torze tryb manualny z blokadą przełożeń (bez automatycznego wbijania wyższego biegu przy odcięciu) umożliwia:
- utrzymanie silnika w optymalnym zakresie obrotów przy wyjściu z zakrętu,
- unikanie niechcianej redukcji w środku łuku, która zaburzy balans auta,
- lepsze przygotowanie do hamowania silnikiem przed wolnymi zakrętami.
W codziennej jeździe nadal korzystaj z trybu „D” lub „Comfort”, by zachować płynność i miękkość zmiany biegów, z których słyną te konstrukcje. Sztuka polega na tym, by na torze kierowca przejmował kontrolę wtedy, gdy ma to sens, a poza nim oddawał sterowanie elektronice.
Masa własna i wyposażenie: odchudzanie z głową
Co wyjąć z auta na czas track day, a czego lepiej nie ruszać
Ciężki SUV zawsze będzie ciężki, ale kilka prostych kroków pozwala zredukować obciążenie na hamulcach, oponach i zawieszeniu bez naruszania luksusu na co dzień. Nie chodzi o „hardkorowy” demontaż wnętrza, tylko o zdroworozsądkowe porządki przed wyjazdem na tor.
Przed track dayem:
- opróżnij bagażnik z kijków golfowych, dziecięcych wózków, skrzynek z narzędziami i wszystkiego, czego nie potrzebujesz na torze,
- zdejmij boks dachowy i uchwyty rowerowe – poprawisz aerodynamikę i zmniejszysz hałas,
- skontroluj, czy w kabinie nie znajdują się luźne przedmioty (butelki, powerbanki, tablety), które przy hamowaniu mogą się gwałtownie przemieścić.
Niewielkie odchudzenie rzędu kilkudziesięciu kilogramów w SUV-ie to nie rewolucja w osiągach, ale odczuwalnie pomaga hamulcom oraz oponom, a przy tym nie zabiera komfortu na co dzień – wszystko wraca do auta po zakończonym wydarzeniu.
Poziom paliwa i gospodarka masą w ciągu dnia
Jeżdżenie po torze z pełnym bakiem zwiększa masę auta i obciąża hamulce. Z drugiej strony jazda „na oparach” jest ryzykowna – paliwo w wysokim, szerokim zbiorniku SUV-a intensywnie się przemieszcza przy przeciążeniach bocznych, co może prowadzić do przerywania zasilania.
Rozsądny schemat:
- startuj w sesję z poziomem między 1/2 a 3/4 baku,
- tankuj częściej, ale po mniej, obserwując, jak auto reaguje w długich, szybkich łukach,
- unikaj kontynuowania sesji, jeśli kontrolka rezerwy już się świeci – to proszenie się o problemy z zasilaniem i przegrzewanie pompy.
Na autostradzie przy spokojnej jeździe zbiornik możesz trzymać pełny – to wygoda. Na torze lepsza jest świadoma logistyka paliwa, która równocześnie chroni napęd i poprawia zachowanie auta.
Bezpieczeństwo kierowcy i pasażerów na torze
Pozycja za kierownicą w SUV-ie: ergonomia kontra nawyki z miasta
Typowy kierowca SUV-a siedzi wysoko i raczej „luźno”, z opuszczonym nisko oparciem i daleko odsuniętą kierownicą. Na torze takie ustawienie utrudnia kontrolę nad autem. Kilka minut poświęcone przed wyjazdem na korektę pozycji robi ogromną różnicę.
Przy dynamicznej jeździe:
- podsuń fotel bliżej kierownicy tak, by przy wciśniętym pedale hamulca kolano było lekko ugięte,
- ustaw oparcie bardziej pionowo, by plecy opierały się możliwie szeroko; zmniejsza to zmęczenie i „latanie” tułowia w zakrętach,
- przyciągnij kierownicę do siebie – nadgarstki przyłożone do górnej części wieńca przy prostych rękach to dobry punkt wyjścia; po złapaniu za „za piętnaście trzecia” łokcie powinny być zgięte,
- zablokuj pozycję fotela elektrycznego w pamięci – wrócisz do „miejskiej” pozycji jednym przyciskiem.
Wyższa, bardziej kompaktowa pozycja za kierownicą nie odbiera poczucia luksusu, a wyraźnie poprawia panowanie nad autem i zmniejsza zmęczenie podczas kilkunastu okrążeń.
Pasy bezpieczeństwa, zagłówki i fotel pasażera
Nawet jeśli nie montujesz kubełkowych foteli i szelkowych pasów, seryjne wyposażenie pozwala sporo zyskać. Pasy w trybie „komfortowym” podczas codziennej jazdy pracują miękko, natomiast na tor można je po prostu mocniej dociągnąć.
Przed wyjazdem na sesję:
- ustaw zagłówki tak, by górna krawędź była równo z czubkiem głowy – zmniejszasz ryzyko urazu szyi przy ewentualnym uderzeniu,
- napnij pas kierowcy, lekko odchylając się do przodu i pozwalając mu się „zablokować”,
- fotel pasażera ustaw nieco niżej i bliżej środka auta, by ograniczyć jego „latanie” bokiem w zakrętach.
W codziennym użytkowaniu spokojnie wracasz do ustawień typowo komfortowych. Klucz leży w tym, by wykorzystać zakres regulacji już wbudowany w luksusowe fotele i mechanizmy pasów.
Wyposażenie dodatkowe na tor: gaśnica, manometr, momentomierz
Nie trzeba zamieniać SUV-a w rajdówkę, ale kilka drobiazgów znacznie podnosi poziom bezpieczeństwa i ułatwia obsługę auta na torze:
- mała gaśnica pod ręką (fabryczna lub dodatkowa, zamocowana solidnie tak, by nie została pociskiem podczas kolizji),
- dokładny manometr do opon i niewielki kompresor – kontrola ciśnienia po sesji to podstawa,
- klucz dynamometryczny z nasadką do twoich śrub kół – pozwala sprawdzić dokręcenie kół po rozgrzaniu.
Te elementy nie wpływają na komfort codzienny – mogą na stałe mieszkać w dobrze zorganizowanym schowku w bagażniku – a na torze dają po prostu spokój ducha.

Strategia jazdy: jak korzystać z potencjału SUV-a bez jego zabijania
Rozgrzewka i cooldown: hamulce, opony, turbo
Ciężki SUV generuje ogromne ilości ciepła. Rozsądne obchodzenie się z tym ciepłem ma większe znaczenie niż dodatkowe 20 KM z chipa. Zanim zaczniesz „gnieść” auto, poświęć jedno okrążenie na spokojną rozgrzewkę:
- delikatnie zwiększaj tempo, pozwalając oponom dojść do temperatury roboczej,
- stopniowo zwiększaj siłę hamowań, obserwując reakcję pedału i korekty ESP,
- 1–2 okrążenia rozgrzewkowe,
- 3–5 okrążeń jazdy tempem „na 80–90%” możliwości kierowcy i auta,
- 1–2 okrążenia spokojnego schładzania hamulców i napędu.
- hamulce – wydłużająca się droga hamowania, bardziej gąbczasty pedał, lekkie „bicie” na kierownicy przy hamowaniu z wysokiej prędkości,
- opony – coraz większa podsterowność (auto wypływa przodem), nierówne „łapanie” przyczepności na wyjściu z zakrętu, wrażenie, że samochód „pływa” przy zmianie kierunku,
- napęd i silnik – spadek mocy przy wyjściu z zakrętu, wyższe niż zwykle wskazania temperatury oleju, komunikaty o ograniczeniu mocy.
- zaczynasz hamować wcześniej, ale za to liniowo i zdecydowanie, zamiast nerwowych, krótkich „szarpnięć” pedałem,
- ustawiasz auto do zakrętu już na prostowaniu po poprzednim łuku, unikając gwałtownych korekt kierownicą,
- dodajesz gazu płynnie, pozwalając napędowi 4×4 „rozwinąć się” przy wyjściu, zamiast nagłego, pełnego wciśnięcia.
- opony – sprawdź bieżnik (czy nie ma zadziorów, pęcherzy, przetarć aż do „płótna”), kamienie wbite w rowki oraz równomierność zużycia między stroną wewnętrzną a zewnętrzną,
- hamulce – rzuć okiem na tarcze (pęknięcia, głębokie rysy, niebieskie przebarwienia) i klocki (czy nie zeszły praktycznie „do blachy”),
- zawieszenie – odsłuchaj, czy po pełnym skręcie kół w prawo i lewo nie pojawiły się nowe stuki lub trzaski,
- płyny – po lekkim ostygnięciu oceń poziom oleju silnikowego i płynu chłodniczego oraz poszukaj ewentualnych wycieków pod autem.
- klocki i tarcze hamulcowe – zwłaszcza jeśli fabrycznie były dobrane pod ciszę i brak pylenia,
- opony – ciężar i moment obrotowy robią swoje, nawet przy rozsądnym stylu jazdy,
- olej silnikowy i w przekładni automatycznej – wysoka temperatura podczas dłuższych sesji torowych szybciej degraduje parametry smarne.
- tryb jazdy – z „Sport+” na „Comfort” lub „Normal”,
- zawieszenie – przywrócenie miękkiego tłumienia i wyższej pozycji, jeśli była obniżona,
- ESP – pełny tryb stabilizacji, bez trybów pośrednich,
- skrzynia biegów – powrót z manualnego sterowania łopatkami do trybu automatycznego,
- fotele – przywołanie profilu z ustawieniami „miejskimi” (bardziej odsunięta kierownica, niższe podparcie lędźwi).
- uczysz się linii toru i punktów hamowania dostosowanych do masy i charakteru twojego SUV-a,
- dostajesz informację zwrotną o błędach w pracy kierownicą i pedałami,
- poznajesz granice auta w kontrolowanych warunkach, zamiast „na ślepo” jeździć szybciej z sesji na sesję.
- nie umawiaj intensywnego track dayu na dzień przed długą wakacyjną trasą z kompletem pasażerów i bagażu,
- po każdym większym wydarzeniu torowym zaplanuj przegląd kontrolny – choćby wymianę oleju i sprawdzenie hamulców,
- jeśli planujesz udział w kilku imprezach z rzędu, ustal z zaufanym serwisem „pakiet torowy” – krótki, ale konkretny check-list.
- zrobić świeży serwis olejowy (silnik, skrzynia, dyferencjały – jeśli producent dopuszcza),
- sprawdzić klocki i tarcze, przewody hamulcowe, luzy w zawieszeniu i układzie kierowniczym,
- upewnić się, że układ chłodzenia pracuje bez zarzutu.
- opuścić fotel niżej niż w mieście,
- przesunąć go bliżej kierownicy,
- ustawić oparcie bardziej pionowo,
- maksymalnie zawęzić regulowane boczki fotela (jeśli są),
- dociągnąć pas bezpieczeństwa ciaśniej niż zwykle.
- Przygotowanie luksusowego SUV-a do track day wymaga podejścia etapowego: najpierw bezpieczeństwo i stan techniczny, potem powtarzalność osiągów, a dopiero na końcu drobne modyfikacje „usportawiające”.
- Celem nie jest radykalna przeróbka na auto torowe, lecz znalezienie rozwiązań dwutorowych – ustawień i części, które poprawiają zachowanie na torze, a w codziennej jeździe pozostają komfortowe lub łatwe do odwrócenia.
- Absolutną podstawą przed wyjazdem na tor jest dokładne sprawdzenie hamulców, zawieszenia, układu kierowniczego, chłodzenia i napędu oraz wykonanie pełnego serwisu olejowego, bo w ciężkim SUV-ie każde zaniedbanie szybko wychodzi na jaw.
- Bezpieczeństwo kierowcy można znacząco poprawić bez ingerencji w luksusowe wnętrze poprzez właściwe ustawienie fotela, ciaśniejsze zapięcie pasa, maksymalne wykorzystanie bocznego podparcia i usunięcie luźnych przedmiotów z kabiny.
- Kask jest istotnym elementem ochrony – nawet w SUV-ie z miękką podsufitką i panoramicznym dachem istnieje realne ryzyko uderzenia głową przy nagłym szarpnięciu czy uślizgu.
- Przed „jazdą na czas” warto wykonać kilka okrążeń treningowych, by poznać zachowanie auta przy maksymalnym hamowaniu, gwałtownym zjeździe na pobocze i wysokich prędkościach, co w ciężkim SUV-ie odczuwa się zupełnie inaczej niż w lekkim sportowym aucie.
Zarządzanie tempem: sprinty zamiast maratonu
Najgorszy scenariusz dla ciężkiego, mocnego SUV-a to nieustanne „pełne ogniwo” przez kilkanaście minut. Zamiast tego lepiej myśleć o jeździe w kategoriach krótkich serii i przerw serwisowych.
Praktyczny schemat, który dobrze sprawdza się w SUV-ach klasy premium:
Jeśli czujesz, że pedał hamulca zaczyna mięknąć, a auto „płynie” na oponach, przerwij serię nawet wcześniej. Jazda na siłę rzadko daje lepszy czas, za to szybko prowadzi do przegrzania i spadku osiągów. Dobrą praktyką jest też zmiana kierowcy – drugi kierujący naturalnie pojedzie chwilę wolniej, dając podzespołom moment wytchnienia.
Obserwacja objawów przegrzania: hamulce, opony, płyny
Większość współczesnych SUV-ów sama informuje o przeciążeniu – czujniki temperatury i komunikaty na desce rozdzielczej robią swoje. Zanim jednak auto wejdzie w tryby awaryjne, pojawiają się subtelne sygnały, które da się wyłapać:
Gdy którykolwiek z tych objawów zaczyna być wyraźny, pora na okrążenie spokojne i zjazd do boksu. Lepiej zrobić przerwę o pięć minut za wcześnie niż o jedno ostrzejsze dohamowanie za późno, kończąc dzień „ściąganiem” auta z lawety.
Jak wykorzystywać masę SUV-a zamiast z nią walczyć
Duża masa nie musi być wyłącznie wadą. W szybkich, płynnych łukach stabilność ciężkiego auta daje pewne poczucie „osadzenia” na torze. Warunek jest jeden – trzeba myśleć z wyprzedzeniem.
W praktyce oznacza to, że:
Masa SUV-a „lubi” okrągłe linie i łagodne przejścia między hamowaniem, skrętem a przyspieszaniem. Styl jazdy rodem z gokarta – późne hamowanie, ostre wejście w zakręt i brutalne wyjście – tutaj po prostu nie działa.
Analiza i serwis po track dayu: klucz do długowieczności
Kontrola stanu technicznego tuż po zjechaniu z toru
Po zakończonej sesji kusi, by zamknąć auto, wrzucić coś na social media i jechać do domu. Zanim to nastąpi, dobrze poświęcić kilkanaście minut na przegląd „po bitwie”.
Podstawowy zestaw kontroli po intensywnej jeździe:
Nawet jeśli wszystko wygląda prawidłowo, upalanie kilkusetkonnego SUV-a to mocne obciążenie. Dobrą praktyką jest zapisanie przebiegu po track dayu i umówienie przyspieszonego przeglądu – np. wymiany oleju – zamiast czekania do fabrycznego terminu.
Przyspieszone zużycie: co serwisować częściej
Jazda torowa w luksusowym SUV-ie z definicji przyspiesza zużycie niektórych elementów. Nie ma sensu z tym walczyć, lepiej uwzględnić to w planie serwisowym. Zwykle szybciej „schodzą”:
Jeśli auto ma za sobą kilka track dayów w sezonie, sensowne jest skrócenie interwałów wymiany oleju i kontroli klocków nawet o połowę względem tego, co podaje producent. Koszt rośnie, ale zyskujesz spokój i przewidywalność zachowania auta zarówno na torze, jak i na autostradzie.
Przywracanie ustawień „komfort” po weekendzie na torze
Po powrocie do domu łatwo zapomnieć, że samochód ma ustawione agresywne tryby. Zanim następnego dnia wyruszysz w trasę z rodziną, poświęć chwilę na „odczarowanie” auta z trybu torowego.
Lista rzeczy, które dobrze jest przełączyć z powrotem:
To drobne rzeczy, ale wprost przekładają się na komfort i spokój w codziennym użyciu. SUV znów jest tym samym, miękkim i cichym autem, którym był przed track dayem, tylko że kierowca ma więcej doświadczenia, a nie mniej sprzętu.
Długofalowe podejście: rozwój kierowcy zamiast ekstremalnych modyfikacji
Szkolenia i coaching zamiast „doposażania” auta
W przypadku ciężkiego, luksusowego SUV-a granica sensownych modyfikacji torowych przychodzi szybciej niż w lekkim hot-hatchu. Zanim więc zaczniesz myśleć o gwintowanym zawieszeniu, wydechu „na przelot” czy półslickach, lepiej zainwestować w umiejętności kierowcy.
Jednodniowe szkolenie z instruktorem, najlepiej na tym samym torze, na którym jeździsz, przynosi kilka korzyści naraz:
W praktyce dobrze wyszkolony kierowca w seryjnym, komfortowym SUV-ie często jeździ szybciej i stabilniej niż ktoś bez doświadczenia w mocno zmodyfikowanym egzemplarzu. Auto wciąż pozostaje autem rodzinnym, a zyskujesz przede wszystkim jakość prowadzenia.
Planowanie sezonu: kiedy tor, kiedy serwis, kiedy odpoczynek
Jeżeli track day staje się stałym punktem w kalendarzu, przydaje się proste planowanie sezonu. Nie chodzi o rozbudowane arkusze, tylko o kilka zdroworozsądkowych zasad:
Takie podejście pozwala korzystać z potencjału auta bez wrażenia, że każdy track day skraca jego życie o połowę. SUV pozostaje pełnoprawnym, luksusowym środkiem transportu, a tor staje się po prostu jednym z dodatkowych scenariuszy użycia, a nie stanem permanentnym.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Czy luksusowy SUV naprawdę nadaje się na track day?
Tak, wiele współczesnych luksusowych SUV‑ów bardzo dobrze sprawdza się na track day, o ile są w dobrym stanie technicznym i odpowiednio przygotowane. Modele takie jak Porsche Cayenne, Lamborghini Urus, BMW X5 M, Audi RS Q8 czy Mercedes‑AMG GLE mają ogromną moc, wydajne hamulce i zaawansowane zawieszenia – tor pozwala je bezpiecznie wykorzystać.
Kluczowe jest jednak przyjęcie innej filozofii niż przy budowie auta stricte torowego. Zamiast maksymalnie utwardzać i odchudzać samochód, lepiej skupić się na bezpieczeństwie, powtarzalności osiągów i modyfikacjach, które nie zniszczą później komfortu w codziennej jeździe.
Jak przygotować luksusowego SUV-a do track day, żeby nie stracić komfortu na co dzień?
Podstawą jest etapowe podejście: najpierw pełny przegląd techniczny (hamulce, zawieszenie, układ chłodzenia, napęd), dopiero potem delikatne modyfikacje. W pierwszej kolejności warto:
Zamiast agresywnego obniżenia i twardych sportowych sprężyn lepiej zacząć od ustawień: odpowiednia pozycja za kierownicą, regulacja foteli i boczków, porządek we wnętrzu, dobór opon UHP/UUHP oraz korekta ciśnień na tor. Takie zmiany realnie poprawiają zachowanie auta na torze, a jednocześnie pozostają neutralne w codziennej jeździe.
Jakie opony wybrać do luksusowego SUV-a na track day?
Do ciężkiego, szybkiego SUV‑a najlepiej sprawdzają się dobre opony UHP lub UUHP (Ultra / Ultra Ultra High Performance) z wysokim indeksem prędkości, często w wersjach dedykowanych SUV‑om. Dobrymi przykładami są sportowe linie typu Pilot Sport, P Zero, Eagle F1 itp., najlepiej z homologacją producenta (np. N, MO, *), bo zachowują rozsądny kompromis między przyczepnością, wytrzymałością a komfortem i hałasem.
Skrajnie torowe semi‑slicki zwykle nie są dobrym pomysłem do auta używanego codziennie: gorzej radzą sobie w deszczu, są głośniejsze i mniej komfortowe, a przy masie 2–2,5 tony szybciej się zużywają. Jeśli często jeździsz na tor, rozsądnym rozwiązaniem jest drugi komplet kół z „torowo‑szosowym” ogumieniem – nadal legalnym i bezpiecznym na drogach.
Jakie ciśnienie w oponach ustawić w luksusowym SUV-ie na torze?
Na torze opony znacznie bardziej się grzeją, więc ciśnienie rośnie nawet o 0,3–0,5 bara względem wartości „na zimno”. Dlatego zwykle warto zacząć od lekko obniżonego ciśnienia wyjściowego – ok. 0,1–0,2 bara poniżej wartości drogowej zalecanej przez producenta.
Po kilku szybkich okrążeniach zjedź do pitlane i zmierz ciśnienie na ciepło. Docelowo powinno ono mieścić się w okolicach zakresu drogowego podanego przez producenta (lub minimalnie wyżej), a nie w ekstremalnie niskich „wyścigowych” wartościach znanych z lekkich aut. W ciężkim SUV‑ie zbyt niskie ciśnienie łatwo prowadzi do przegrzewania barków opon, ich deformacji i utraty stabilności przy dużej prędkości.
Czy potrzebuję specjalnego zawieszenia do track day w luksusowym SUV-ie?
W większości przypadków seryjne zawieszenie adaptacyjne lub pneumatyczne w luksusowym SUV‑ie jest wystarczające na pierwsze track day, o ile jest sprawne (brak luzów, wycieków, błędów systemów). Te układy często mają tryby „Sport” lub „Sport+”, które usztywniają amortyzatory, a czasem obniżają auto – to już wyraźnie poprawia zachowanie na torze.
Drogie, twarde zestawy „track-only” zwykle oznaczają duży spadek komfortu na co dzień (sztywna reakcja na dziury, hałas, zmęczenie na długich trasach). Lepiej najpierw wykorzystać pełen potencjał seryjnego systemu, dobrać właściwe opony i ciśnienie, a dopiero później myśleć o ewentualnych, umiarkowanych modyfikacjach (np. stabilizatory o nieco większej sztywności), które nie zrujnują komfortu.
Jak ustawić fotel i pozycję za kierownicą w SUV-ie na tor?
W luksusowych SUV‑ach fotele są zwykle miękkie i wysokie, co sprzyja komfortowi, ale na torze utrudnia stabilne trzymanie ciała. Na czas jazdy warto:
Taka pozycja zapewnia mocne podparcie pleców i bioder, mniejsze „pływanie” w zakrętach oraz lepszą kontrolę nad kierownicą i pedałami, bez konieczności montażu kubełków czy pasów wielopunktowych. Po zakończeniu track day możesz wrócić do komfortowych ustawień jedną zmianą pamięci fotela.
Czy na track day luksusowym SUV-em potrzebuję kasku i dodatkowych zabezpieczeń?
Na większości zorganizowanych track day kask jest obowiązkowy – dotyczy to także luksusowych SUV‑ów, nawet jeśli mają miękką podsufitkę i panoramiczny dach. Przy gwałtownym uślizgu lub mocnym zapięciu pasów istnieje ryzyko uderzenia głową o elementy wnętrza, dlatego warto wybrać lekki kask samochodowy lub wyścigowy zamiast ciężkiego kasku motocyklowego.
Dodatkowe elementy typu klatka bezpieczeństwa czy wielopunktowe pasy w typowym, drogowym SUV‑ie używanym na co dzień najczęściej nie są ani potrzebne, ani wygodne. Znacznie ważniejsze jest dobre przygotowanie techniczne auta, porządek we wnętrzu (brak luźnych przedmiotów) i krótki „trening bezpieczeństwa” na torze: kilka prób maksymalnego hamowania i zjazdu na pobocze w kontrolowanych warunkach.






